Skierniewice rozkwitają podczas Święta Kwiatów, Owoców i Warzyw – rozmowa z prezydentem Krzysztofem Jażdżykiem
Panie Prezydencie, kiedy mówimy o Święcie Kwiatów, Owoców i Warzyw, wielu osobom przychodzi do głowy recepta na sukces - blisko 50-letnia tradycja, owocowo-warzywne korzenie, festiwalowe granie na dwóch scenach i - co widać było w tym roku - piękna pogoda, która przyciągnęła tysiące mieszkańców i gości. Wydaje się, że wszystko to razem buduje klimat wydarzenia. Czy rzeczywiście właśnie w tym tkwi jego siła?
Krzysztof Jażdżyk, Prezydent Miasta Skierniewice: Myślę, że tak. To jest właśnie ten przepis - z jednej strony bogata tradycja i doświadczenie, które zbieraliśmy przez dziesięciolecia, a z drugiej strony ciągła zmiana i modernizacja programu. To połączenie sprawia, że święto wciąż rozwija się i nie traci świeżości. Trzeba przyznać, że w tym roku ogromną rolę odegrała także pogoda - mieliśmy przepiękną końcówkę lata, jedną z lepszych w ostatnich latach. To była prawdziwa wisienka na torcie, która sprawiła, że wszyscy - mieszkańcy Skierniewic, mieszkańcy alei i goście - mogli w pełni cieszyć się tą wyjątkową atmosferą. Dla nas, organizatorów, to ogromna satysfakcja, bo włożyliśmy naprawdę dużo pracy, aby tak duże wydarzenie przebiegło bezproblemowo i miało tę ogromną festiwalową formułę. Pogoda dodała tylko jeszcze większego blasku.
Jakie emocje towarzyszyły Panu w tym roku, gdy obserwował Pan całe to wydarzenie?
Krzysztof Jażdżyk: Przede wszystkim była to ogromna satysfakcja i poczucie pewności, że organizacyjnie jesteśmy w dobrym miejscu. To był dopiero drugi rok, kiedy główne wydarzenia odbywały się na stadionie miejskim, a już dziś mogę powiedzieć, że to doskonała przestrzeń do organizacji tak ogromnych imprez. Oczywiście zawsze jest stres - bo to przedsięwzięcie na setki tysięcy gości i mieszkańców - ale dominuje radość i spełnienie. Dzięki temu świętu po raz kolejny mogliśmy pokazać Skierniewice z najpiękniejszej strony - tej barwnej, pachnącej, owocowo-kwiatowo-warzywnej. Stadion stał się sercem całego festiwalu i udowodnił, że potrafi sprostać temu wyzwaniu
Stadion miejski stał się centralnym punktem wydarzenia. Wielu mieszkańców i gości zwracało uwagę, że to przestrzeń komfortowa i bezpieczna, dobrze powiązana z innymi strefami święta. Jak Pan ocenia potencjał tego miejsca, także w perspektywie przyszłych edycji?
Krzysztof Jażdżyk: Stadion miejski rzeczywiście okazał się miejscem komfortowym i - co bardzo istotne - bezpiecznym. Każdy uczestnik mógł znaleźć dla siebie odpowiednie miejsce: jedni stali tuż przy barierkach, by mieć bezpośredni kontakt z artystami, inni wybierali bardziej swobodną przestrzeń, gdzie mogli czuć się luźniej. To bardzo ważne przy imprezie o takiej skali, bo liczy się nie tylko dobra zabawa, ale także bezpieczeństwo i wygoda. Do tego dochodzi znakomite położenie - w zasięgu wzroku mamy drugą scenę taneczną, strefę gastronomiczną, handlową, wesołe miasteczka czy halę OSiR. To sprzyja korzystaniu z pełnej oferty wydarzenia.
Patrząc w przyszłość, myślę, że potencjał stadionu jest jeszcze większy. Już teraz dopasowaliśmy przestrzeń do założeń imprezy masowej, ale w kolejnych latach możemy ją nieco poszerzyć, zmienić układ korytarzy wpustowych, co pozwoli na organizację jeszcze większych przedsięwzięć. Pierwsze analizy służb ochrony i policji, które towarzyszyły nam podczas imprezy, potwierdzają, że stadion jest miejscem nie tylko atrakcyjnym, ale i bezpiecznym.
Nieodłącznym elementem święta jest także wystawa w hali Ośrodka Sportu i Rekreacji. W tym roku pojawił się nowy partner i wiele osób podkreślało, że ta część zrobiła ogromne wrażenie. Jak Pan ją ocenia?
Krzysztof Jażdżyk: Faktycznie, wystawa z nowym partnerem była imponująca. Było tam bardzo dużo konstrukcji i aranżacji z żywych kwiatów, nowoczesnych, świeżych i różnorodnych. Mieszkańcy zwracali uwagę na to, że pojawiło się wiele miejsc stworzonych specjalnie z myślą o zdjęciach i to dla nas bardzo ważne. Każda taka fotografia, umieszczona w mediach społecznościowych, to promocja naszego święta i całych Skierniewic. To także budowanie pięknych wspomnień, do których będzie można wracać za wiele lat. Trzeba pamiętać, że hala to nie tylko wystawa, ale również targi zdrowej żywności i targi ogrodniczo-rolne, które świetnie wpisują się w ideę wydarzenia. Na przyszłość myślimy o tym, aby dodatkowo podnieść komfort odwiedzających, np. poprzez zainstalowanie mobilnej klimatyzacji, by przebywanie w tej przestrzeni było jeszcze przyjemniejsze. Jest tu naprawdę ogromny potencjał rozwojowy
Ważnym elementem święta jest także handel uliczny, który jak zawsze przyciągnął tłumy. Jak Pan ocenia tę część wydarzenia?
Krzysztof Jażdżyk: W tym roku handel uliczny zdał egzamin na piątkę. Mieliśmy ponad 1000 stoisk handlowych, a więc miasto tętniło życiem, było kolorowo i różnorodnie. Cieszy mnie szczególnie to, że pojawiło się wiele stoisk zielonych, na które stawia Miejska Spółka Nawa. Zauważam też, że spółka pracuje nad dalszym uporządkowaniem i przeorganizowaniem stref handlowych, aby były one jeszcze bardziej czytelne i komfortowe dla odwiedzających. Oczywiście, jak zawsze, liczba kupujących i ogólna atmosfera zależą od pogody i klimatu całego święta - a w tym roku wszystko sprzyjało
Patrząc na całość wydarzenia, czy widzi Pan jeszcze przestrzeń do ulepszania święta, czy można powiedzieć, że osiągnęliśmy już optimum?
Krzysztof Jażdżyk: Myślę, że zawsze jest przestrzeń do poprawy. Każdego roku uczymy się czegoś nowego i staramy się wprowadzać ewolucje, a nie rewolucje - bo przy tak ogromnym przedsięwzięciu nie ma miejsca na ryzyko gwałtownych zmian. Na pewno będziemy chcieli podnieść komfort uczestników w hali wystawowej, tak jak wspomniałem, chociażby poprzez lepsze warunki klimatyczne. Druga sprawa to oferta kulturalna - zostajemy przy trzech dniach i dwóch scenach, ale już tuż po zakończeniu jednej edycji zaczynamy pracę nad kolejną. Praktycznie od razu rozpoczynają się rozmowy o artystach i programie. Bardzo ważne są też głosy mieszkańców - to one wyznaczają nam kierunek. Jeszcze przez wiele tygodni po święcie trwa wymiana uwag, podsumowania i refleksje. To wszystko staje się podstawą do projektowania kolejnych edycji
To przedsięwzięcie to nie tylko koncerty i wystawy, ale ogromna praca ludzi, którzy stoją za jego przygotowaniem. Czy czuje Pan wdzięczność wobec zespołu, który podołał temu zadaniu?
Krzysztof Jażdżyk: Jak najbardziej tak. Muszę ogromnie podziękować wszystkim za wkład w organizację tego wydarzenia. Robiłem to już ze sceny, zapraszając chociażby ekipę z Wydziału Kultury i Promocji Urzędu Miasta, ale dziś chcę podkreślić to jeszcze raz - Święto Kwiatów, Owoców i Warzyw to ogromny obraz, złożony z wielu drobnych puzzli. Każdy z nich jest potrzebny, by powstała spójna całość. Dlatego dziękuję wszystkim zaangażowanym - od służb ochrony i policji, przez tych cichych bohaterów, których często nie widać, a którzy sprzątają miasto po zakończeniu wydarzenia, po Zakład Utrzymania Miasta, Ośrodek Sportu i Rekreacji przygotowujący stadion, czy partnerów logistycznych.
Każdy, kto choć na chwilę dołożył swoją cegiełkę do święta, może czuć dumę z tego przedsięwzięcia. Szczególne podziękowania kieruję także do sponsorów i partnerów, bo to grono z roku na rok się powiększa. Dzięki nim możemy organizować wydarzenie na coraz wyższym poziomie i proponować mieszkańcom coraz bogatszą ofertę. Cieszę się, że święto budzi pozytywne emocje - bo to właśnie te emocje sprawiają, że zarówno mieszkańcy, jak i partnerzy chcą być jego częścią i angażować się w tworzenie tej wyjątkowej atmosfery
Po takim wysiłku organizacyjnym przychodzi czas na chwilę odpoczynku, ale proszę zdradzić - kiedy tak naprawdę zaczynają się przygotowania do kolejnej edycji?
Krzysztof Jażdżyk: Tak naprawdę one nigdy się nie kończą. Już teraz, zaraz po zakończeniu tegorocznego święta, zaczynamy gromadzić wnioski i doświadczenia, które staną się podstawą kolejnej edycji. Równolegle rusza proces budowania programu artystycznego - a to wymaga czasu, wielu rozmów i negocjacji z artystami. Dlatego mówię czasem żartobliwie, że w Skierniewicach rok nie liczy się od 1 stycznia, tylko od trzeciego weekendu września, kiedy spotykamy się na święcie. Liczę, że za rok znów zobaczymy się w tak ogromnym gronie i że kolejna edycja będzie jeszcze lepsza od poprzednich. No i oczywiście - pozostaje mieć nadzieję, że pogoda ponownie okaże się dla nas łaskawa i że trzeci weekend września pozostanie najlepszym terminem dla tej imprezy.